MOKATE W CHINACH

Chiny Ekspansja Mokate zatacza coraz to szersze kręgi. Nikogo nie zdziwiwiło zatem, że delegacja firmy odwiedziła niedawno Chiny. Kraj ten wzbudza ostatnio wiele kontrowersji. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się tej wyprawie nieco bliżej. O celach wizyty, o współpracy z Chińczykami, specjałach tamtejszej kuchni, a także o bieżącej sytuacji w mokatowskim świecie herbaty opowiedział nam Jacek Tabor, dyrektor zakładu w Ustroniu.

Katarzyna Pytlowany: Mokate w Chinach, to brzmi zagadkowo?

Jacek Tabor: A tymczasem był to klasyczny wyjazd służbowy. Mieliśmy za zadanie pozyskać agenta na rynku chińskim. Ważne też było nawiązanie kontaktów handlowych, w związku z naszym importem herbaty. Była to dla nas bardzo ważna wizyta, przede wszystkim z punktu widzenia strategii rozwoju na rynkach międzynarodowych.

KP: Plan wykonano?

JT: Spotkania i negocjacje, jakie prowadziliśmy dobrze rokują na przyszłość i planowane wprowadzenie Mokate na rynki azjatyckie. Udało nam się pozyskać agenta, który będzie nam pomagał w nawiązywaniu kontaktów i zawieraniu kontraktów handlowych. Przy tak dużych różnicach kulturowych, taka współpraca jest niezwykle ważna.

KP: Jak wyglądają Chiny okiem Europejczyka?

JT: Jest to kraj dużych kontrastów, z olbrzymim potencjałem gospodarczym. Myślę, że miasta, które miałem okazję zobaczyć nie odbiegają już zbytnio od standardów europejskich. Zachwyca rozmach z jakim powstają kolejne autostrady, nowoczesne budowle i cała infrastruktura . Przyciąga także odmienna kultura jaka jest widoczna na każdym kroku i egzotyka.

KP: Jak się współpracuje z Chińczykami? Czy różnice kulturowe stanowią jakąś przeszkodę lub trudność w nawiązywaniu kontaktów?

JT: Nawiązanie współpracy na początku było niezwykle trudne z uwagi na bardzo duże bariery językowe. My nie znamy chińskiego (jeszcze:-)), a ich znajomość języka angielskiego jest przeważnie dosyć słaba. Na szczęście nasz agent mówił łamaną polszczyzną, więc nie mieliśmy większych kłopotów z komunikacją. Oczywiście różnice kulturowe ujawniały się na każdym etapie rozmów i każda ze stron bacznie obserwowała zachowanie drugiej osoby, aby nie popełnić jakiejś gafy. Nawet sam posiłek wprawiał nas w dość duże zakłopotanie, gdyż Chińczycy musieli specjalnie dla nas wybierać z menu „europejskie jedzenie” i czasami zdarzało się, iż kelner przynosił coś, czego nikt z nas nigdy wcześniej nie próbował :-)… Po przełamaniu „pierwszych lodów” udało nam się jednak wzbudzić zaufanie naszych partnerów, a to szalenie istotne przy planowaniu długoterminowej współpracy.

KP: Czy to była Pana pierwsza wizyta w Kraju Środka? Czy miał Pan jakieś wyobrażenie związane z Chinami?

JT: Nigdy wcześniej nie miałem okazji być w Chinach i moje wyobrażenia czerpałem głównie z przewodników i czasopism podróżniczych. Plan wizyty był bardzo napięty. Większość czasu spędziłem w podróży pomiędzy różnymi miejscami, a to ograniczało możliwość lepszego poznania kultury, obyczajów, czy zabytków. Nie mówiąc już o wyrobieniu sobie jakiejś rzetelnej opinii na temat Chin.

KP: Co Pana szczególnie zachwyciło w trakcie tej wizyty?

JT: Największe wrażenie wywarła na mnie tradycyjna kuchnia chińska, zupełnie odmienna od tej, jaką można skosztować w naszych „chińskich restauracjach”. Bogactwo oraz różnorodność potraw naprawdę zachwyca. Proszę sobie wyobrazić, że jednym z przysmaków są kurze łapki lub czarne kurze jajka, na których widok europejczyk może stracić szybko cały entuzjazm do jedzenia i także apetyt :-) . KP: Chciałby Pan tam powrócić?

JT: Myślę, że każdy, kto raz miał okazję polecieć do Chin, będzie chciał tam powrócić. Już teraz można powiedzieć, że jest to kraj, który w przyszłości będzie odgrywał bardzo istotną rolę w gospodarce światowej. Coraz częściej będzie także przyciągał Europejczyków ciekawych odmiennej kultury i specyficznej egzotyki wielu miejsc.

KP: Wracając do spraw krajowych. Jak wygląda obecna sytuacja herbat Mokate na polskim rynku?

JT: Już od IV kwartału 2007 umacniamy naszą pozycję wicelidera na rynku herbat. I to zarówno pod względem ilości sprzedaży, jak i jej wartości. Sukces ten możemy zawdzięczać dużej determinacji naszych sił sprzedaży, a także ciężkiej pracy, jaką wykonaliśmy z całym zespołem w Ustroniu. Kierunek, który wybraliśmy okazał się trafny. Z tego powodu jesteśmy bardzo dumni.

KP: Zimą karierę robiła seria Grzańców. Czy na nadchodzące lato Mokate przygotowało jakąś atrakcyjną ofertę?

JT: Oczywiście, że przygotowaliśmy kolejne nowości, które już niedługo zostaną zaprezentowane, ale nie zdradzę jeszcze tajemnicy.Wspomnę tylko, iż będzie to kolejny debiut na skalę międzynarodową .

KP: Dziękuję za rozmowę.